Trpanj / Peljesac / Croatia

Trpanj / Peljesac / Croatiaraj na ziemi, Półwysep Peljesac, to obszar, jaki swoją różnorodnością i obfitością, zaskoczy niejednego turystę, głodnego pięknych widoków, atrakcji oraz rozkochanego w chorwackim jedzeniu oraz chorwackich trunkach

Fragment książki "Moja Chorwacja" Adam Żurek

W południowej części wybrzeża chorwackiego wrzyna się w morze długi na około 65 km górzysty półwysep Pelješac. Największymi atutami, którymi Pelješac zachwyca swoich gości są śródziemnomorska autentyczność i nietknięta przyroda.  Jego początkiem są dwa miasteczka Ston i Mali Ston,które łączy pięciokilometrowy mur zwany przez Chorwatów „Małym Chińskim Murem”. Większość półwyspu zajmują góry, których zbocza wpadają wprost w czyste i ciepłe adriatyckie morze. Najwyższym szczytem półwyspu jest majestatyczny sv Ilija (św. Eljasz), zwany również Zmijsko brdo lub Monte vipera, sięgający 961 m n.p.m., u podnóża którego z jednej strony są miasteczka, Trpanj mający połączenie promowe ze miastem Ploče i Duba Pelješka, a z drugiej miasteczko Orebić z promowym połączeniem z wyspą i miastem Korčula. Jeszcze jedna miejscowość półwyspu ma połączenie promowe. To Prapatno, z którego prom zawiezie nas na wyspę Mljet. Przez półwysep prowadzi w zasadzie jedna główna droga, zwana Pelješkim Putem, od której „odchodzą” drogi do poszczególnych miast, a w zasadzie miasteczek. Piszę miasteczek, bo największe z nich Orebić liczy nieco ponad 4 000 mieszkańców. Ostatnią, najbardziej wysuniętą, miejscowością, do której można dojechać samochodem to Lovište. Od strony lądowej mamy takie miasta jak: Hodilje, Duba Stonska, Brijesta, Drače, Sreser, i wcześniej wymienione Trpanj i Duba Pelješka. Od strony południowej, tej bardziej nasłonecznionej i z opadającymi do samego morza zboczami mamy: Prapatno, Žuljana, Trstenik, Orebić, Kućište i Viganj. Jest też trochę miasteczek w strefie środkowej półwyspu: Metohija, Dubrava, Janjina, Pijavičino, Potomje i Donja Banda.

Sól jak złoto ...

Pierwszymi miastami, stanowiącymi niejako bramę wjazdową, na półwysep Pelješac są te z murami, czyli Ston i Mali Ston. Żeby coś powiedzieć o nich i o łączącym ich murze, trzeba przemieścić się w czasie do 1333 roku. Wtedy to Republika Dubrownicka jako dość potężne państwo kupuje od upadającej Bośni cały półwysep Pelješac oraz tereny wokół dzisiejszego Neum. Półwysep został kupiony przez Dubrownik w zasadzie tylko z jednego powodu. Z powodu salin, czyli miejsca, w którym wydobywano sól morską. Takie miejsce było w Stonie i trzeba było je chronić. Pierwotnie Dubrowniczanie zamierzali wykopać kanał oddzielający półwysep od stałego lądu. O mało co, zamiast dzisiejszego półwyspu Pelješac, mielibyśmy wyspę o tej nazwie. Odstąpiono jednak od tego pomysłu i w jego miejsce postanowiono wybudować mury obronne o długości 5,5 km łączące dwa Stony. Mur budowano dość masywny na wysokość od 8 do 10 metrów, wzmacniając go 40 basztami i wieżami. Jednym z budowniczych muru był Juraj Dalmatinac, ten sam co stworzył katedrę św. Jakuba w Šibeniku. Przy okazji budowania murów rozbudowano również oba miasta, a Ston urósł, ze względu na sól, do drugiego najważniejszego miasta, po Dubrowniku, w republice. Kilka słów o samej soli i jej sposobie wydobycia. W czasach  średniowiecznych sól była bardzo drogocennym produktem handlowym przynoszącym wielkie korzyści. Kto miał sól był bogaty, a Dubrownik w pewnym okresie miał wyłączność na ten produkt. Był monopolistą w handlu z całymi Bałkanami. Ba, żądał za nią nawet określonych przywilejów politycznych oraz handlowych koncesji. Sól morską otrzymuje się wpuszczając na specjalnie przygotowane poldery (płaskie utwardzone pola) morską wodę. Teraz „zaprzęga” się do pracy słońce, którego promienie osuszają pola. Po odparowaniu wody nie pozostaje już nic innego jak tylko zebrać sól, spakować w worki i rozwieść do odbiorców i  odpowiednio ich kasując. Dodam, że „Stonska Solana”, taką nazwę ma istniejąca do dziś firma, uzyskuje w dalszym ciągu sól, przy czym metody jej otrzymywania są bardzo podobne do tych ze średniowiecza. Tak jak w Stonie rozwijało się „solnictwo”, tak po drugiej stronie murów, w Malim Stonie rozwija się hodowla ostryg i małży. Do hodowli tych żyjątek potrzebna jest o 2-3 stopnie cieplejsza woda i taką zapewnia Malostonski zalijev. To kolejna żyła złota, tym bardziej, że stonskie małże i ostrygi uważane są za najlepsze w całej Chorwacji. Nie można powiedzieć, że były to spokojne tereny, na których nic się nie działo. I tu dochodziło do tragicznych wydarzeń, jak choćby trzęsienia ziemi w 1979 i 1996 roku, wynikiem których mury zostały mocno uszkodzone. W latach wojny z Serbami, gdzie na tych terenach prowadzone były walki, mury również odczuły jej skutki, a na dodatek została całkowicie zniszczona hodowla ostryg i małż. Dopiero początkiem XXI wieku zaczyna być wszystko odbudowywane, restaurowane i wraca do życia. Dzisiaj można wejść swobodnie na mury i delektować się wspaniałymi widokami, tak jak można pójść do jednej z licznych restauracji i też się delektować wyśmienitymi małżami, ostrygami czy krewetkami.

Trpanj ...

Trpanj miejscowość tętniącej turystycznym życiem, co najlepiej widać na zatłoczonej plaży, tudzież i na riwie. Z mieszkańcami Trpanja wiąże się historia mówiąca o ich wielkim przywiązaniu do Chorwacji. W dawnych czasach jako pierwsi w Dalmacji domagali się, żeby korespondencja handlowa prowadzona była po chorwacku i to już w czasach kiedy arystokracja oraz mieszkańcy pochodzenia włoskiego negowali każdy przejaw kultury języka szerokich mas, co miało swój oddźwięk w całej Dalmacji. W konsekwencji mieszkańców osady Trpanj określano szyderczą nazwą „terribili farauni” (straszni faraonowie). Dla nich to określenie było jednak ogromnym komplementem i rozpierała ich, z tego tytułu, wielka duma. Zakłada się, że nazwa Trpanj pochodzi od czasownika „trpjeti” (cierpieć) znaczyłoby to, że tutejsi mieszkańcy od zawsze musieli cierpieć z powodu tego, że natura nie dała im wystarczająco miękkiej i żyznej ziemi oraz przestronnych pól uprawnych, na których mogliby zająć się rolnictwem. Inna teoria mówi, że nazwa Trpanj pochodzi od greckiego sierp, ponieważ wystające z morza wysokie skały zasłaniające tutejszą przystań faktycznie przypominają sierp. Wprawdzie w dzisiejszym Trpanju nie brakuje paru ciekawych zabytków, ale przede wszystkim jest to turystyczna miejscowość, do której dzięki promowym połączeniom przybywa wielu turystów. Część pozostaje na miejscu, ale zdecydowana większość rozprasza się po całym półwyspie, a są i tacy co wędrują na inne wyspy. Pozostający na miejscu turyści na wszystkich plażach i kąpieliskach, a jest ich tu wiele, mogą, oprócz delektowania się słońcem, wypoczywać w cieniu sosen, palm, tamaryszków i innej śródziemnomorskiej roślinności. Ze względu na korzystne położenie tutejszy klimat jest łagodny przez cały rok, a letnie, popołudniowe upały orzeźwia łagodny wiatr maestral.

Wino i oliwa ...

Każdy kawałek łagodniejszego zbocza oraz kawałki równin, występujących w  niewielkim stopniu w części środkowej półwyspu, są wykorzystywane do uprawy winorośli oraz do zakładania gajów oliwnych. Półwysep słynie bowiem z  produkcji najlepszych chorwackich win, szczególnie czerwonych. Wina „Dingač” i „Postup” to wina znane w całej Chorwacji jak i poza jej granicami. Produkowane są z winogron szczepu Plavac Mali. Jak nam mówili miejscowi, różnica między nimi polega na tym, że do produkcji wina Dingač, uważanego za bardziej szlachetne, używa się winogron zbieranych z południowych zboczy półwyspu, tych co to spadają bezpośrednio do morza, natomiast do produkcji Postupu wykorzystuje się winogrona rosnące w centralnych częściach półwyspu. Zapewniam jednak, że oby dwa wina są świetne. To, że jest to „główny trunek” widać podczas jazdy terenami półwyspu. Co chwila można natrafić na winoteki reklamujące swoje produkty. Na dobrą jakość win ma niewątpliwie wpływ ciężka praca ludzi, ale także słońce, które stwarza bardzo dobre warunki klimatyczne. Dotyczy to również „maslinovo ulje” czyli oliwy z oliwek uznawanej przez znawców jako jednej z najlepszych. A wracając do Potomje to jest tu tunel, o długości 400 m, który prowadzi prosto do południowych zboczy opadających do morza, obficie obsadzonych winną latoroślą, tą dzięki której powstaje wino Dingač. Tunel wykuty w skale jest równocześnie wyjątkową atrakcją turystyczną. Droga biegnąca przez tunel prowadzi do osad położonych nad morzem: w prawo do Potočine, w lewo do Borak.

Luka Beach

Luka Beach – Kolejna z pieknych plaż oddalona o 25 min spaceru od centrum miasta. Dojść do tego miejsca mozna albo idąc wzdłuż wybrzeża, albo drogą przez miasto obok kościoła, przy boisku, kierując się na kamping.

Promenada wzdłuż wybrzeża ...

Spacer wzdłuż promenady nadmorskiej. Wejście na końcu portu schodami do góry, przy zniszczonym budynku, wprost zulicy Rybarskiej. Kiedy  wypoczywający mają nadmiar plażowania mogą wdrapać się schodami na wzgórze Gradina z twierdzą z czasów antycznych. Ze wzgórz rozpościera się piękny widok na całą okolicę. W miasteczku jest też trochę sakralnych zabytków, jak choćby XVII wieczne kościoły św. Św. Piotra i Pawła , Gospe od Karmela, św. Antoniego, czy św. Rocha. Kościół św. Mikołaja wybudował marynarz, Klement Cvitanović w 1840 roku w podzięce za uratowanie swojego życia. Na wrotach kościoła jest napis „budući ga bili pokrili valovi , od smrti oslobođen”(ukryły go białe fale, wybawiły od śmierci). Jak do tego dodamy lecznicze błota występujące w okolicy Trpanja to widać, że nudzić się nie można. 

Port Trpanj

Port Trpanji, wielu traktuje Trpanj jako miejsce przesiadkowe, na drodze z Ploce na Półwysep Peljesac, kiedy jednak dłużej zostaniemy w tym miejscu, okryjemy jego urok w ciszy i spokoju. Nie oznacza to jednak, iż nie tętni ono życiem i wydarzeniami kulturalnymi, wręcz przeciwnie.

Widok na Orebic

Orebić. Po objechaniu w koło góry sv Ilija drogą, z wieloma miejscami, kiedy adrenalina lekko się podnosi, a co za tym idzie doznania estetyczno – widokowe są jedyne w swoim rodzaju, jedziemy do Orebića, największego miasta półwyspu. O mieście mówi się, że jest kapitańskim miastem, jako że wielu kapitanów, ale i innych oficerów, czy nawet zwykłych marynarzy pochodziło właśnie z Orebića, a po przejściu na emeryturę powracało do miasta budując wille (kapitanske kuče), w których na stare lata zamieszkiwali. Od wieków mieszkańcy trudnili się tutaj handlem morskim i mieszkały tu całe dynastie armatorów. W XIX wieku w Orebiću było ponad 60 wielkich  żaglowców. O ciekawej historii Orebića można się dużo dowiedzieć w morskim muzeum (Morski Muzej). Pierwotnie miasteczko nazywało się Trstenica, dopiero w XVI wieku zmieniło swoją nazwę na Orebić. Tak bowiem nazywała się wielce zasłużona dla rozwoju miasta rodzina. Ze starej nazwy Trstenica pozostała tylko miejska plaża, bardzo chętnie odwiedzana przez turystów. Orebić to promowe miasto, stąd jest tu zawsze ogromny tłum. Promy przewożą niezliczone ilości ludzi zarówno z, jak i na Korčulę, pobliską wyspę, której główne miasto również nosi nazwę Korčula. A, że jest atrakcyjne, przez niektórych nawet uważana za drugi Dubrownik, to turystów nie brakuje. Niewątpliwą atrakcją Orebića jest znajdujące się pewnym oddaleniu wzgórze, na którym stoi klasztor franciszkanów oraz kościół Gospe od anđela (matki Boskiej Anielskiej). Widok na miasto, Pelješki kanał z licznymi, większymi i mniejszymi wysepkami i na miasto Korčulę, jest po prostu niezapomniany. Na stromym zboczu pośród wszelakiej, śródziemnomorskiej roślinności wyróżniają się piękne i smukłe cyprysy. To właśnie dzięki tym drzewom cały teren przyjął nazwę formacji leśnej „Čempresada Pod Gospu” (čempras = cyprys). Również widok w drugą stronę, w kierunku szczytu sv Ilije też jest niczego sobie. Legenda mówi, że miejscowi kapitanowie i marynarze, wypływając w morze lub wracają z rejsu, syrenami pozdrawiali Matkę Boską, na znak wdzięczności i z prośbą o opiekę. Franciszkanie odpowiadali im biciem dzwonu kościelnego. W czasie, gdy Orebić należał do miasta Dubrownik, to miejsce było również punktem obserwacyjnym, z którego można było wypatrywać okręty weneckie. Przy klasztorze znajduje się cmentarz, niczym specjalnie się nie wyróżniającym, no chyba tym, że jest tam grobowiec rodziny Orebić. Jednak jego usytuowanie i widok jaki się z niego rozciąga spowodował, że wyraziłem chęć złożenia na nim, oczywiście po śmierci, swojego ciała. Mógłbym wtedy zawsze podziwiać to całe piękno roztaczające się w koło.

Marco Polo ...

Marco Polo – wenecki kupiec i podróżnik. Wraz z ojcem i stryjem dotarł do Chin, przemierzając jedwabny szlak. Był on jednym z pierwszych przedstawicieli Zachodu, który dotarł do Państwa Środka. Jego podróże zostały spisane w książce znanej jako Opisanie świata przez Rustichella z Pizy w czasie, gdy Marco Polo przebywał w niewoli w Genui po przegranej bitwie morskiej między Republiką Wenecką a Republiką Genui. Obecnie Marco Polo jest uważany za jednego z największych podróżników, chociaż jemu współcześni uznawali go raczej za gawędziarza, a jego opowieści za fantastyczne. Pewne elementy jego relacji oraz brak bezpośrednich śladów jego obecności na dworze cesarskim w kronikach chińskich sprawiły jednak, że pojawiły się głosy powątpiewające w jego podróże.

Zachód słońca ...

Malownicza sceneria Trpanji, kiedy słońce chowa sięza widnokręgiem, zapowiadając kolejny dzień pełen wrażeń i ciekawych przygód.

Zdjęcia w stylu wolnym ...

Kilka wybranych zdjęć, które powstały podczas pobytu w Trpanj.